Pragnę umrzeć. Zamknąć oczy i
więcej ich nie otworzyć. Ostrym sztyletem przesunąć po żyłach na nadgarstkach,
poczuć, jak życie wypływa ze mnie razem z kroplami krwi. Stanąć na moście, po
raz ostatni spojrzeć na umiłowane miasto, następnie rzucić się w wodne
czeluści. Może najprościej oddać się w ręce oprawców mojej rodziny? Na samą
myśli o tych zdradzieckich kanaliach czuję uderzenie dziwnej siły, pragnę tylko
jednego – krwawej zemsty… Chcę patrzeć na strach w ich oczach, gdy będę wbijał
w ich serca ostrze, chcę słyszeć ich ostatni oddech, chcę czuć smród ich
strachu.
Chociaż bardzo bym pragnął, nie
mogę się poddać. Śmierć byłaby wybawieniem, a ja mam do spełnienia misję. Muszę
się zemścić, odkryć prawdę. Dlaczego mój ojciec i bracia zostali zgładzeni dziś
rano jak zwykli przestępcy? Powieszeni na rynku, jak psy. Ten obraz
będzie prześladował mnie w snach, jestem tego niemal pewny. Przeraża mnie myśl
o drodze, jaką muszę przebyć. Poszukiwanie odpowiedzi może zająć mi całe życie.
Boże, ja mam dopiero siedemnaście lat… Do niedawna byłem pewny, że jestem
niemal dorosły, uwielbiałem wino, kobiety, śpiew. Jeden dzień zmienił wszystko,
zaś ja obawiam się tego, co będzie jutro, za tydzień, za rok, za pół wieku. O
ile dożyję świtu.
Mój ojciec Giovanni przed
śmiercią dał mi niejasne wskazówki. Zgodnie z jego poleceniem przywdziałem
dziwny strój z kapturem, w dłoń chwyciłem miecz, zaś do sakiewki wsadziłem
dziwny mechanizm z ostrzem, zapewne zepsuty. Podejrzewałem nawet, iż bredzi,
przerażony wizją śmierci, lecz teraz wiem, że moja rodzina, ród Auditore, jest
zamieszany w coś głębszego. Zostałem tylko ja, nie licząc mej matki, która od
kilkunastu godzin nie wymówiła słowa i załamanej siostry. One są takie słabe. Nie mogę
zachęcać ich do walki przy moim boku. Pragnę jedynie ochronić je przed całym
tym spiskiem, którego korzenie sięgają o wiele głębiej, niż do sporu dwóch
zwaśnionych rodzin.
Pierwsze promienie słońca muskają moją twarz. Uświadamiam sobie, że siedziałem na dachu jakiegoś niskiego budynku, zapewne wspiąłem się tu podczas ucieczki przed strażnikami. Z pełną mocą dociera teraz do mnie, iż moje całe życie jest ukartowane. Dzieciństwo pełne ćwiczeń fizycznych, wczesne lata młodzieńcze, podczas których codziennie walczyłem mieczem. Moim przeznaczeniem jest stać się kimś ważnym, tylko nie mam pojęcia kim. Żywię nadzieję, że ktoś pomoże mi odnaleźć część odpowiedzi, bo samotnie nie zawojuję świata. Chociaż… Bardzo bym chciał. Tysiąc myśli na minutę rozdziera mi czaszkę, dlatego biorę głęboki oddech, odwracam się i staję przy krawędzi dachu. Uspokój się, uspokój. Przemyśl to wszystko, a potem działaj.
Pierwsze promienie słońca muskają moją twarz. Uświadamiam sobie, że siedziałem na dachu jakiegoś niskiego budynku, zapewne wspiąłem się tu podczas ucieczki przed strażnikami. Z pełną mocą dociera teraz do mnie, iż moje całe życie jest ukartowane. Dzieciństwo pełne ćwiczeń fizycznych, wczesne lata młodzieńcze, podczas których codziennie walczyłem mieczem. Moim przeznaczeniem jest stać się kimś ważnym, tylko nie mam pojęcia kim. Żywię nadzieję, że ktoś pomoże mi odnaleźć część odpowiedzi, bo samotnie nie zawojuję świata. Chociaż… Bardzo bym chciał. Tysiąc myśli na minutę rozdziera mi czaszkę, dlatego biorę głęboki oddech, odwracam się i staję przy krawędzi dachu. Uspokój się, uspokój. Przemyśl to wszystko, a potem działaj.
Jestem Ezio Auditore da Firenze.
Nic ani nikt mnie nie powstrzyma. Zniszczę tych, którzy zniszczyli mnie.
.oOo.
Początki bywają trudne, dobrze o tym wiem. Może jest nieco chaotycznie, ale chyba każdy z nas zna to uczucie, gdy myśli kłębią się w głowie, zadajemy sobie pytania, na które i tak nie znajdziemy odpowiedzi... Z każdym nowym rozdziałem wszystko będzie się wyjaśniało, obiecuję :)
Chyba po raz pierwszy w życiu jestem w miarę zadowolona ze swojego prologu o.O
+ większość powtórzeń jest celowa
Zostawiłaś reklamę swojego bloga na moim. Weszłam z ciekawości, bo ja uwielbiam fantastykę pod niemal każdą postacią ;). Muszę przyznać, że jestem doprawdy zachwycona Twoim stylem pisania, bogatym słownictwem i szablonie bloga ;D.
OdpowiedzUsuńCo prawda nigdy nie grałam w tę grę, ale sporo o niej słyszałam. Nawet czytałam jakąś książkę o asasynach i mniej więcej orientuję się w temacie ;). Otóż nasz Ezio (w pierwszym momencie przeczytałam Edzio O_o') wszedł w posiadanie białej pelerynki asasyna i słynnych, cholernie niebezpiecznych sztyletów. Tylko miecz mi nie pasuje, ale w końcu nasz siedemnastoletni wojownik szkolił się na rycerza od najmłodszych lat, prawda?
Asasyni zawsze kojarzyli mi się z oblężeniem Akki, gdzie wspierali wojska Saladyna. Chyba tak było, ale moje wiadomości historyczne są w dość kiepskim stanie ;/. Na pewno nie byli to europejscy wojownicy, tego jestem pewna. Chyba. Nie, nic już nie mówię, bo może przed chwilą palnęłam jakąś historyczną gafę >.<
Zachwycam się też Twoją interpunkcją. Znalazłam raptem jeden czy ewentualnie dwa błędy, które jednak w ogóle nie przeszkodziły w czytaniu i nie były rażące. Boru, gratuluję!
Oczywiście zostaję stałą czytelniczką, a jak! Jak dobrze, że po świecie chodzą i piszą takie perełki jak tutaj, bo ja niedawno prawie w ogóle utraciłam wiarę w dobrych pisarzy ;cc
Mam nadzieję, że jeszcze odwiedzisz mojego drugiego bloga - http://tam-gdzie-spadaja-marzenia.blogspot.com
Serdecznie zapraszam i życzę dużo weny ;)
Elif
Heh, mogłaś tutaj odpisać na komentarz XD
Usuń