poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Prolog

Pragnę umrzeć. Zamknąć oczy i więcej ich nie otworzyć. Ostrym sztyletem przesunąć po żyłach na nadgarstkach, poczuć, jak życie wypływa ze mnie razem z kroplami krwi. Stanąć na moście, po raz ostatni spojrzeć na umiłowane miasto, następnie rzucić się w wodne czeluści. Może najprościej oddać się w ręce oprawców mojej rodziny? Na samą myśli o tych zdradzieckich kanaliach czuję uderzenie dziwnej siły, pragnę tylko jednego – krwawej zemsty… Chcę patrzeć na strach w ich oczach, gdy będę wbijał w ich serca ostrze, chcę słyszeć ich ostatni oddech, chcę czuć smród ich strachu.
Chociaż bardzo bym pragnął, nie mogę się poddać. Śmierć byłaby wybawieniem, a ja mam do spełnienia misję. Muszę się zemścić, odkryć prawdę. Dlaczego mój ojciec i bracia zostali zgładzeni dziś rano jak zwykli przestępcy? Powieszeni na rynku, jak psy. Ten obraz będzie prześladował mnie w snach, jestem tego niemal pewny. Przeraża mnie myśl o drodze, jaką muszę przebyć. Poszukiwanie odpowiedzi może zająć mi całe życie. Boże, ja mam dopiero siedemnaście lat… Do niedawna byłem pewny, że jestem niemal dorosły, uwielbiałem wino, kobiety, śpiew. Jeden dzień zmienił wszystko, zaś ja obawiam się tego, co będzie jutro, za tydzień, za rok, za pół wieku. O ile dożyję świtu.
Mój ojciec Giovanni przed śmiercią dał mi niejasne wskazówki. Zgodnie z jego poleceniem przywdziałem dziwny strój z kapturem, w dłoń chwyciłem miecz, zaś do sakiewki wsadziłem dziwny mechanizm z ostrzem, zapewne zepsuty. Podejrzewałem nawet, iż bredzi, przerażony wizją śmierci, lecz teraz wiem, że moja rodzina, ród Auditore, jest zamieszany w coś głębszego. Zostałem tylko ja, nie licząc mej matki, która od kilkunastu godzin nie wymówiła słowa i załamanej siostry. One są takie słabe. Nie mogę zachęcać ich do walki przy moim boku. Pragnę jedynie ochronić je przed całym tym spiskiem, którego korzenie sięgają o wiele głębiej, niż do sporu dwóch zwaśnionych rodzin.
Pierwsze promienie słońca muskają moją twarz. Uświadamiam sobie, że siedziałem na dachu jakiegoś niskiego budynku, zapewne wspiąłem się tu podczas ucieczki przed strażnikami. Z pełną mocą dociera teraz do mnie, iż moje całe życie jest ukartowane. Dzieciństwo pełne ćwiczeń fizycznych, wczesne lata młodzieńcze, podczas których codziennie walczyłem mieczem. Moim przeznaczeniem jest stać się kimś ważnym, tylko nie mam pojęcia kim. Żywię nadzieję, że ktoś pomoże mi odnaleźć część odpowiedzi, bo samotnie nie zawojuję świata. Chociaż… Bardzo bym chciał. Tysiąc myśli na minutę rozdziera mi czaszkę, dlatego biorę głęboki oddech, odwracam się i staję przy krawędzi dachu. Uspokój się, uspokój. Przemyśl to wszystko, a potem działaj.
Jestem Ezio Auditore da Firenze. Nic ani nikt mnie nie powstrzyma. Zniszczę tych, którzy zniszczyli mnie.


.oOo.
Początki bywają trudne, dobrze o tym wiem. Może jest nieco chaotycznie, ale chyba każdy z nas zna to uczucie, gdy myśli kłębią się w głowie, zadajemy sobie pytania, na które i tak nie znajdziemy odpowiedzi... Z każdym nowym rozdziałem wszystko będzie się wyjaśniało, obiecuję :) 
Chyba po raz pierwszy w życiu jestem w miarę zadowolona ze swojego prologu o.O
+ większość powtórzeń jest celowa